piątek, 21 grudnia 2018

Prolog

~~Coruscant, Placówka Sith~~

[2 BBY]

  Wstała ze swojego wygodnego tronu, kierując się w głąb korytarza. Kiedy Republika upadła doszczętnie wraz z Jedi, jej Imperium rosło w siłę. Imperium Sithów zajęło całą znaną im galaktykę.

  Szła korytarzem Świątyni Sith rozmyślając nad dalszymi działaniami. Coruscant nie było już takie jak za czasów Republiki - Dobudowano trzynaście tysięcy pięter. Na najwyższym oczywiście stał Pałac Ahsoki rozlegający się na kilkaset kilometrów. Budynek był w kształcie sfinksa, a pomiędzy wielkimi Kolumnami prowadzącymi do wejścia rozciągał się dziedziniec, z zawieszonymi masztami z flagą Imperium.

  W końcu doszła do wyjścia i założyła kaptur. Sam pałac był połączony  kompleksem świątynnym.
Mijając dziedziniec pełny adeptów jak i mistrzów Sith szła do sekcji hangarów. Sam budynek z hangarami był połączony z świątynią.

  Wsiadła do czarnego myśliwca, przygotowanego specjalnie do walki. Po chwili odleciała z świątyni, i kierowała się w jednym kierunku - Ossus.

~~Ossus, Ruiny świątyni Jedi~~
 
  Wysiadła z myśliwca i szla w kierunku byłej świątyni. Musiała się jeszcze z kimś rozprawić. Weszła do wypełnionej gruzami sali. Nadpalone szkielety w szatach Rycerzy, leżały do dziś w jednej pozie - pozie jaką przybrały w tamtej walce. Automatycznie powróciły wspomnienia z dnia, kiedy wysadziła świątynie w powietrze. Niestety - nie całą.

  - Wiem że tu jesteś, Obi-Wanie Kenobi. - Powiedziała zatrzymując się na środku sali. Czekała kilka minut kiedy zauważyła ruch w ciemnym kącie. Odwróciła się i udawała że wychodzi. Kiedy sekundę wcześniej poczuła co się wydarzy. Zapaliła swoje czerwone klingi i rozcięła klatkę piersiową Obi-Wana kiedy ten próbował skoczyć.

  - Zdziczał... - Mruknęła. Miał nadgryzione - pewnie przez siebie - ciało. Nie przejmowała się tym za bardzo i ruszyła ku wyjściu poczuła ukłucie w sercu. On żyje. Wyszła z świątyni i szła w kierunku statku. Machnęła ręką i cała świątynia runęła pod siebie. Dla niej był to zwykły ruch - nagroda za jej ciężką wieloletnią pracę. Miała jeszcze debata z Gubernatorami planet Imperium.

~~Galaktyka, Statek Ahsoki~~

  Leciała swoim statkiem i myślała czy gubernatorowie są jej potrzebni. Doszła do faktu że niestety tak - sama nie zarządzi kilkunastoma tysiącami planet. Z rozmyślań wyrwał ją radar który namierzył okręt - stary okręt Republiki.

- Co do... - Mruknęła do siebie. Wtedy to się zaczęło.

----------------------------------------------
~~No siemka, startuje z nowym blogiem. Ważniejszymi sprawami (wyglądem bloga) zajmę się później. Napiszcie w komentarzach czy wam się podoba. Trzymajcie się!
----------------------------------------------


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz