~~Galaktyka, Krążownik Republiki~~
Szła ciemnymi korytarzami opuszczonego krążownika. Zapaliła swoje miecze i szła dalej. Po iluś godzinach zauważyła wejście na mostek. kiedy pierwsze wejście do centrum zarządzania otworzyło się, wyszukiwała swoich przyszłych ofiar. Patrzyła z frustracją i zdziwieniem po sali. Zgasiła miecze i szła dalej.
Otworzyły się kolejne drzwi - tym razem - na mostek. Na mostku nie było nikogo więcej niż jedna osoba, która siedziała na tronie przy szybach. Chwile później znów znajome ukłucie - znalazła go. Po tylu latach.
Zakradła się jak najciszej mogła, wygłuszając tym samym swoją obecność w mocy. Kiedy była dostatecznie blisko tronu zapaliła swoje miecze robiąc dwie dziury w tronie. Już czuła w mocy swoje zwycięstwo kiedy nagle wyszła na jaw prawda.
To był Hologram. Wyciągnęła miecze z tronu i krzyknęła w gniewie, rozcinając wszystko co było na jej drodze. Kiedy przestała zgasiła miecze, a ślady płynnego metalu oświetliły pomieszczenie.
- Ahsoko... Czekałem na ciebie.. - Powiedział Hologram Skywalkera.
- Zamilcz śmieciu. Tchórzu. Bałeś się stanąć ze mną twarzą w twarz! - Krzyczała
- Zamordowałaś Obi-wana.. - Mówił spokojnie.
- I tak zdziczał - wymamrotała, zajęta czym innym Ahsoka.
- Sprowadziłem cię w innym celu - Zaczynał mówić łamliwym głosem. Ahsoka wiedziała co chce powiedzieć.
- Zabić mnie. - Powiedziała zamykając oczy. - Nie uda ci się to Anakinie, pojmij to.
- Zawsze można spróbować - Mówił dalej Skywalker.
- Mam ją.. Skatowaną w więzieniu... - Mówiła. Poczuła nerwy u Anakina, którego postawa od razu się zmieniła.
- Wypuść ją potworze!- Krzyczał - Co ci zrobiła?!
- Interesuje mnie twoje dziecko, Anakinie... - Powiedziała powoli z zamysłem.
- Nie waż się... Go... Tknąć... - Mówił zasapany furią - Że kiedyś traktowałem cie jak siostrę...
- Skończmy te farsę. - Krzyknął Anakin - Przykro mi Ahsoko, zrobię to dla dobra Galaktyki.
- Nie waż się Anakinie... - Warknęła.
Anakin wcisnął detonator, a cały statek stanął w płomieniach. W ostatniej chwili Ahsoka zatrzymała wybuch mocą, tym samym ratując swoje życie. Statek wyglądał jak bańka ognia w próżni. Kroczyła resztkami gruntu i doszła do swojego myśliwca. Jedną ręką włączyła osłony przeciwogniowe myśliwca, i przestała kontrolować ogień.
Jej statek był tak zaprojektowany, że nie mógł zostać nawet wysadzony. Musiała by w niego strzelać cała armada statków. Ahsoka odleciała z dymiącego kawałka statku i skoczyła w nad przestrzeń.
~~Coruscant, Akademia Sithów~~
Kończyła właśnie trening adeptów Sith. W sumie rzadko zapamiętywała kogo szkoliła. Sama nauka opierała się głównie na korzystaniu z mocy niż walce. Założyła kaptur i kierowała się w kierunku sali medytacji kiedy usłyszała za sobą kroki. Odwróciła się i w tej chwili podbiegła do niej jakaś padawanka.
- Mistrzyni Venturi? - Zapytała Padawanka - Zostałam przydzielona do pani jako pani Padawan.
- Emm, a kto wydał taki rozkaz? - Zapytała lekko zdziwiona, choć wiedziała już kto pewnie kazał.
- Naczelnik Ruyghot. - Powiedziała Padawanka.
Szła dalej rozdrażniona samowolną decyzją Hazsa. Znała go od początku Akademii Sith, kiedy to on zamiast szkolić się na lorda Sith wolał zostać naczelnikiem Akademii. Lepiej przyglądając się padawance uznała że nie jest za specjalna - nie niska, nie wysoka, człowiek, zastanawiało ją jeszcze czy potrafi walczyć.
- No nic, niedługo wróci tu Imperator, wtedy on zadecyduje czy masz być moim padawanem. - Powiedziała powoli - No ale dobra, chodź - machnęła ręką na znak by za nią szła.
-----------------------------------------
Siema, nowy rozdział, pisany trochę czasu. Mam nadzieje że się podoba.
-----------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz